Porzucam kawę. Część druga.

Porzucam kawę już trzeci dzień i tenże niewiele różni się od poprzednich.  Z tym, że, głowa przestała boleć. Ale pokusa nawyku wciąż była, szczególnie rano, kiedy zapach unosi się w powietrzu. Na szczęście wyćwiczyłam w sobie nowy rytuał. Idę wprost do lodówki po aloes zamiast do szafki z ekspresem. To mój ostatni „must have” na forever. Poprzednie dwa dni, opisywałam tutaj (klik), a tutaj (klik) pisze w kontekście FIT15 Forever, programu redukcyjnego wagi.

Zauważyłam spadek formy. Taki, pod tytułem „nie chce mi się”. Ktoś to zna? Aż pożałowałam, że nie robię akuratnie ani Clean9 z Forever ani FIT 15 z Forever, bo przy suplementach z ich programu miałam niesamowitego powera! A do zrobienia sprzątanie, pranie, gotowanie… ehhh. I jeszcze w myślach układanie postu, że o sprawach innych, bieżących nie wspomnę..

Dlaczego porzucam kawę i co ma do tego lewatywa.

Jak zawsze internet sprzecznością stoi. Są zwolennicy kawy i przeciwnicy. Jedni sądzą, że kawa wpływa na nas dobrze, a inni, że szkodzi. Z marketingowego punktu widzenia, najwięcej z propagowania zdrowia na bazie kawy mają jej producenci. Chodzi o zysk. A co mają Ci, którzy twierdzą, że kawa szkodzi? – hmm, może także zysk, bo chcą na przykład sprzedać jakiś suplement do „odtruwania”. Nota bene kawę, można używać do odtruwania hihi.. wątroby!.. wcale jej nie pijąc. Zaintrygowałam? I słusznie. Już od dawna świat medycyny naturalnej, tudzież, naturopatia zna zabieg nazwany lewatywa z kawy. Tak LEWATYWA Z KAWY. Oczywiście nie lecimy do kuchni, nie zalewamy posiadanych fusów czy olaboga!,  rozpuszczalki i nie pędzimy do łazienki.  To tak nie działa. Jest procedura..(klik)

Kawa musi być wysokiej jakości. A taka ze sklepu nie jest. Plantacje kawy, jak każda inna produkcja nie może obejść się bez środków ochrony roślin. Nie wierzę, że dadzą się one wypłukać w procesie przetwarzania. Sądzę, że kawa pochłania je, tak jak inne rośliny w toku rośnięcia. Podobno tylko gryka jest oporna na chemikalia, gdzieś to czytałam.  W każdym razie, kawa, jest produktem wysoko przetworzonym, palonym, co zapewne także powoduje powstawanie jakiś niedobrych lotnych i nie lotnych substancji, tak jak mięso przypalane z grilla, czy smażenie w bardzo wysokiej temperaturze. W zdrowej kuchni FIT, nie powinno mieć miejsca nic przetworzonego lub, jeśli nie ma wyjścia, należy się z tego oczyszczać. A ponadto, wyczytałam, że kawa z rana nie ma najlepszego wpływu na naszą glikemię i może znacząco przeszkadzać w odchudzaniu a nawet prowadzić do chorób cywilizacyjnych.

Jak to w końcu jest z tą kawą i zdrowiem?

Pierwszy raz o lewatywie z kawy przeczytałam w książce napisanej przez człowieka, który wyleczył się z raka. Ten pan osobiście był u moich rodziców i książkę niejako przy okazji podarował.  Spisał w niej,  ogólnie wszystko co najważniejsze a dotyczące układu pokarmowego, tyle pamiętam na teraz, bez  sięgania po nią. Ta książka otworzyła mi oczy, bo traktowała o tak ważnych dla mnie tematach jak jelita. Zainspirowała mnie, choć dziś, mając takich w szafie około 40, wiem, że są lepsze. Jednak, ta, była pierwsza, dlatego dla mnie szczególna.

Ten pan stosował lewatywy z kawy oraz dietę i suplementację. Swoje szukanie lekarstwa i pracę nad sobą, opisał. Medycyna akademicka, mierzy wyzdrowienie, głównie brakiem objawów i wynikami badań. Jeśli tak podejść do tematu, autor książki, raka się pozbył sam. A ja poczułam impuls. Mówi, że się 2-3 filiżanki nie robią nam nic złego. Pobudzają. Bo to, że kofeina pobudza, to fakt, ponoć o kilka procent. I zaczyna się ten cud dziać po około 40 minutach od wypicia i trwa jakieś 3-4 godziny. Podobno. Czytam nagłówki z internetu: Kawa spalaczem tłuszczu. Kawa podkręca metabolizm. Kawa zdrowa. Kawa nie pozbawia magnezu. Itd., itp. Ale czy naprawdę? Są także inne: Czarna strona picia kawy. Związek między kofeiną a cukrzycą. Kawa a cholesterol. Kawę przebadano pod kątem wpływu na serce, ciśnienie, potencję, sen, wagę.. oh a ja ją porzucam.

Kawa i hormony

Podczas gdy my pijemy sobie kawkę, w naszym organizmie zachodzą zmiany. Dostarczana z kawy kofeina pobudza ośrodki nerwowe. Podniesienie mocy, stawia nasz organizm  w tryb „walki”, nadnercza produkują adrenalinę i kortyzol – hormony stresu. A te, odpowiedzialne są za magazynowanie.

Kortyzol, w tym wszystkim jest tak wrednym hormonem, że upodobał sobie brzuch. Hormony stresu uruchamiają kaskadę glikemiczną. Nagle rośnie poziom cukru we krwi, na co trzustka uwalnia insulinę. W rezultacie zachodzi często potrzeba zjedzenia czegoś do „kawusi”. Podniesiony poziom cukru we krwi blokuje spalanie tkanki tłuszczowej. Kortyzol ma jeszcze kilka innych zalet i wiele wad, choć jest nam potrzebny do życia.  Ale nadużywany potrafi narobić wiele szkód. Po co go jeszcze bardziej motywować?

Najważniejszymi dla mnie tematami związanymi z kawą i kortyzolem są te, związane nadnerczami i brzuchem. Nadnercza powiązane są z tarczycą, która to kiedyś miała istotny epizod w moim życiu. Odkładanie się tkanki tłuszczowej w okolicy brzucha, jest tym, co usiłuję zwalczyć  z przerwami od kilku lat.

Jak mi idzie przy porzucaniu kawy?

Czwarty dzień był już, jak to mówią, spoko. Nowy nawyk, picia aloesu zaczyna działać. Na ekspresie już nie zahaczam namiętnie wzroku, jednak wciąż staram się nie skupiać się na nim. Głowa nie boli. Mam wrażenie, że jakby troszkę inaczej odczuwam głód.. W sensie chce mi się podjadać. Dobrze, że istnieją marchewki!  Może jednak te niewielkie ilości wypijanej małej / średniej białej, były nałogiem? Jestem już dobrej myśli. Zobaczę ile czasu wytrzymam. Przede mną kolejny program oczyszczający na bazie aloesu. Wcześniejszy poprzedziłam odrobaczaniem. Ale podczas przeprowadzania, popełniałam błędy z kalarepą (klik) i oraz kawą, także zbożową (klik).

P.S. Wszędzie, gdzie czytam w internecie o kawie, zakładam, że chodzi o kawę czarną! My, jak sądzę, w tym ja… jednak pijałam kawę białą. Co prawda zrezygnowałam z cukru na rzeczy nie cukru lub ksylitolu, w zależności od ochoty, to jednak kawa biała, zgoła inaczej zachowa się w naszym ciele, choćby z powodu kaloryczności. Ale o tym następnym razem.

CDN

Zamknij menu
×
×

Koszyk