Zielony młody jęczmień zagościł u mnie, ponieważ zaraziła mnie nim ciocia. Któregoś razu, powiedziała, że pije coś takiego i daje jej to sporo energii. Przyjęłam bez entuzjazmu, szczególnie, że pokazała mi ten napój i powiem szczerze, wyglądał fatalnie a smakował jak siano.
Ale.. ziarenko zostało zasiane. Poszukałam, poczytałam, zrobiłam rekonesans i zaczęłam pić. I nawet polubiłam.  Bo wszystko tkwi w głowie. Jak sobie człowiek tam zapisze, że coś jest dobre, to choćby smakowało jak (…) pić/jeść będzie. To się nazywa motywacja dla zdrowia. Zaczął się drugi dzień mojego programu i napiszę jak to jest z tym zielonym młodym jęczmieniem .
Moje plecy już trochę lepsze. Zatem dziś „coś” ruchowego mogę zrobić.
Rano, jak zawsze obowiązkowe suple a potem shake. Mogłabym go pić stale, taki dobry.  I w ogóle mi się nie nudzi. Nawet nie chce próbować innych smaków, ten jest dla mnie idealny. Kocham truskawki i jak dla mnie sezon na nie trwa za krótko! A jeszcze teraz, sama sobie go ograniczyłam przez 2 tygodnie do można powiedzieć śladowego spożycia.

Zielony młody jęczmień – co to jest i dlaczego używam go przy shake?

Rozrobiony w wodze ma słodkawo- mułowaty smak. Przyzwyczaiłam się. Ale w shaku ginie totalnie a jego właściwości są bardzo korzystne.  Ma dodatkową porcję błonnika z akacji, co znakomicie reguluje moją perystaltykę. I jest od polskiego producenta. I jest to celowa reklama. Używam go, ale nikt mi nie płaci za jego polecanie.

Zielony młody jęczmień występuje w 2 formach, proszek i tabletki. Ja skupiam się na proszku. Przy jego kupowaniu należy zwrócić uwagę na skład. Musi być napisane, że to sproszkowany sok. Czyli ekstrakt poddany odparowaniu wody. Mniej – więcej.  Po wsypaniu do wody, niejako się odtwarza na powrót w sok.
Z tego względu nie polecam tabletek. Zawierają wypełniacze tzw. masy tabletkowej. Także stosowałam, nie ma takiego efektu.

Jeśli na opakowaniu nie ma wprost napisane, że to sproszkowany sok, to najpewniej będzie to zmielona wysuszona trwa lub jakiś jej ekstrakt. Te wszystkie cenne właściwości, o których pisze wujek google odnoszą się jedynie do wartości soku a nie wysuszonej trawy, w której dominuje błonnik.

Po śniadaniu zabrałam córcię na spacer we wózku. Szłam intensywnym marszem a słońce mocno dopiekało. Starałam się przy tym ruszać biodrami (brzuchem) i zapewne musiało to komicznie wyglądać z tyłu ale co mi tam..?
Ja mam cel! Szłam dość długo i o to chodzi.
Można uznać, że robiłam broszurowe kardio. Wróciłam zmęczona i opalona, było baaaardzo ciepło. Oczywiście miałam dla siebie i dla córci wodę do picia.
Po powrocie,  wypiłam błonnik, zjadłam przekąskę w postaci serka i moreli i przyszedł czas na szykowanie lunchu i kolacji.
Rozważam, aby nie wkładać owoców w serek.  Ich słodycz, podrażnia moje kubki smakowe. Uwielbiam morele i trudno mi nie sięgać po kolejne. Zamiast tego, będę jadła czysty serek i kalarepę, którą i tak podjadam, gdyż serek nie zapełnia mi żołądka dostatecznie.
Inne przydatne sugestie są tutaj.

A teraz posiłek.

Dziś w menu makaron ryżowy (bardzo łatwo go zrobić), makaron z cukinii i marchewki oraz kurczak. Makaron z warzyw robi się bardzo prosto. Wystarczy całe warzywo ściąć nożykiem do obierania warzyw. A potem blanszować ma maśle lub oliwie, dodając ulubione przyprawy.

Przy tej diecie, należy słowo blanszować przyjąć dosłownie. Liczymy wszak kalorie. Marchewki nie ma w wykazie warzyw do jedzenia bez umiaru. Nie ma jej też w przepisach, jest wykazana jako szklanka. hmmm, no niech będzie.. ile to szklanka marchewki nie w postaci mrożonej kosteczki?
Nie wiedziałam ile mogę użyć. Uznałam,  że kilka paseczków aldente nie wpłynie zasadniczo na kaloryczność. Poniżej podwójna porcja, na lunch i kolację i jest jedna średnia marchewka.
Makaronu ryżowego się nie gotuje, tylko wrzuca na wrzątek i trzyma do miękkości. Wg tabeli mogę go użyć tylko 2/3 szklanki, co jest naprawdę mało, ponieważ to w zasadzie biały ryż o innym wyglądzie. Dlatego do zrobienia wstążek z cukinii użyłam całego dużego warzywa, dla większej objętości dania.
O ile cukinia mięknie bardzo szybko, to marchewka już potrzebuje więcej czasu. A ma ona to do siebie, że wraz z jej gotowaniem rośnie indeks glikemiczny. A my liczymy kalorie! O indeksie czytaj tutaj
Zatem marchewka musi być aldente ale jej obecność doda słodyczy potrawie i ładnego koloru.
Robiłam już to danie,  z dodatkiem papryk kolorowych, polane sosem pieczarkowym z grzybami bocznikami. Pyyyyychaaaa! 
Danie w wersji dietetycznej – makaron ryżowy, warzywny i kurczak  zjadłam  na oba posiłki: lunch i  kolację.
Jak Wam się podoba mój kolorowy makaron? I czy pijecie zielony młody jęczmień?
EDIT: o kalarepie powstał późniejszy post. Nie chcę zmieniać treści postów, ponieważ mają być prawdziwe. Nie jest to warzywo wskazane ani pożądane w programie z powodu ładunku glikemicznego. (wyjaśnienie jest tutaj- klik)