Domowy jogurt naturalny to cenny produkt. A nietypowy makaron – z warzyw, może być świetnym substytutem mącznego przy dietach. I ślicznie wygląda! O tym dziś,  trzeci programu FIT 15. Uffff.  Sobota!

Moje sobotnie działania

Weekend zwykle bywa trudny przy dietach.  Sobota jeszcze jakoś „leci” bo to często dzień sprzątania i gotowania.  Jako ruch, wybrałam siłowe porządki u syna w pokoju z odsuwaniem mebli i ich przesuwaniem w inne miejsce włącznie, bo lubię zmiany. Na szczęście on także.
Porządki zrobiłam gruntowne i dzień przez to szybko mi zleciał. Dobrze, że nie musiałam za bardzo sobie gotować. Na lunch wykorzystałam makaron ryżowy z poprzedniego dnia ale zrobiłam do niego pesto z bazylii. I oczywiście użyłam dla zwiększenia objętości dania,  makaron z cukinii i odrobiną marchewki (przepis tutaj).
Białkiem obowiązkowym w daniu był znów kurczak, w obu posiłkach, z tym, że na kolację miałam kanapkę z bułki żytniej razowej z kurczakiem, pesto i warzywami.
makaron z cukinii
szejk fit 15 forever
makaron ryżowy z pesto bazyliowym
Ale wrócę do śniadaniowego shake w którym jest domowy jogurt naturalny.. Pisałam już tutaj dlaczego go lubię i codziennie piję taki sam, jednak nie wspomniałam o jednej sprytnej rzeczy. Wybrałam shake truskawkowy nie tylko dla samych truskawek ale dla jogurtu. To dodatkowa porcja białka i dłuższy czas sytości.  Bodajże tylko w dwóch przepisach na shake z broszury FIT 15 znajdziecie jogurt naturalny. Jest tam co prawda jakiś dziwny twór, nazwany jogurtem waniliowym greckim i dodatkowy ekstrakt waniliowy, którego nie dodaję, używam domowy jogurt naturalny bez dodatków.  Shake proteinowy jest już  dla mnie sam w sobie, dość słodki. Oczywiście nie o sztuczny aromat waniliowy w nim chodzi.

Za co ja kocham domowy jogurt naturalny? WZJG i moja droga.

Domowy jogurt naturalny ma wiele zalet. Jest bez mleka w proszku i innych dziwnych dodatków. Przyznać się samemu przed sobą, kto czyta etykiety w sklepie. Bo ja czytam. I zastawiam się dlaczego niszczy się tak dobry i naturalny produkt.
Jest takie powiedzenie, że siła naszej odporności tkwi w jelitach. I, że jelita to drugi mózg. Wiem coś o tym. Będąc nastolatką, zdiagnozowano u mnie WZJG. Trudna i bolesna choroba. Jej jeszcze gorsza siostra to choroba Crohna.
Przy WZJG  zaleca się ludziom chude tzw. bezresztkowe jedzenie, nie stymulujące jelit, ponieważ i tak, stan zapalny dość je podrażnia. I o ile jogurty są polecane to nie mówi się o szczegółach takich ich ich rodzaj. A ludzie sięgają po słodzone sztuczne deserki. Niestety polecane jest także białe pieczywko, gotowane warzywka i mięsko. A spotkałam się już nawet z teorią, że w diecie nie trzeba zmieniać nic.. bo to nie ma znaczenia.. (sic!)  Czyli te wszystkie kolorowe napoje, słodycze i inne produkty przetworzone,  które nas codziennie kuszą, chory, według lekarza, może jeść, brać leki i nadal cierpieć nie wiedząc, że sam sobie szkodzi.
Nawet domowy jogurt naturalny bez innego wsparcia nie wyleczy jelit. To element terapii i zmian dietetycznych ogólnie. 

Domowy jogurt naturalny musi mieć bakterie.

Bo tylko taki dostarcza cennych wartości. Oczywiście taki, który je zawiera. A skąd mamy pewność, przeczytawszy już etykietę, że proces ciągłości chłodniczej nie został przerwany? Szczególnie latem?  Bakterie są wrażliwe na nadmierne ciepło. Szybko giną. Aby się namnażać potrzebują określonych warunków. A jeśli nawet nie zostało nić po drodze źle zrobione i wieczko nie jest wypukłe (a przy kefirach owszem, bywa,  bo kefir często „gazuje” ), to jogurty kupne mają z reguły 2 szczepy a najwyżej 3 (bardzo rzadko) i to te  najbardziej popularne. Tylko.
A zobaczcie na probiotyki? – jest ich więcej. Tylko, że muszą pokonać nasz układ pokarmowy i tu następuje miażdżąca porażka. Dystrybucja probiotyków też musi być ściśle wykonana.

W internecie można kupić zakwaski do domowego jogurtu naturalnego o wiele bogatsze w składzie. Można użyć 2 różnych i tym samym mieć prawdziwą armię żołnierzy.Wybrałam te (klik) produkty. Moja rodzina, także z nich korzysta. Są podzielone ze względu na „role”.
Jogurty mi pomogły. Od wielu lat mam remisję choroby. Oczywiście nie twierdzę, że podczas choroby należny je jeść i to będzie lekarstwo. Nawet bym odradzała.  Podczas nawrotów, jadałam tylko gotowaną marchew, ryż, stary żytni chleb z masłem (nie bułki) i jajka. Żadnego błonnika, surowizny, mięsa, soków, owoców i słodkości. Żadnego nabiału, cukru i glutenu. Zupy warzywne tolerowałam.  O diecie myśli się po ustaniu/zaleczeniu ataku.   Ta choroba ma to do siebie, że sama nie przejdzie. Trzeba ją „zaleczyć” chemicznie, z udziałem leków, często antybiotyków. Ale dieta ma KOLOSALNE znaczenie o czym nie mówią nam lekarze, bo chyba nie wiedzą.
Stan zapalny jelit wprowadza spustoszenie w mikrobiom tam żyjący a  trzeba o niego dbać.  Jogurt może być jednym z czynników pomocnych, tak jak pro- i prebiotyki, oraz chyba bardziej żywność pre-biotyczna oraz eliminacja szkodliwego jedzenia.

Dr Jadwiga Kempisty, kochała jogurty i.. jajka.

Swego czasu natrafiłam w internecie, a konkretniej na You Tube, na filmiki nagrane z naszą polską panią doktor Jadwigą Kempisty lub o niej wspominające. Otóż „leczyła” ona ludzi za pomocą domowych jogurtów naturalnych i kefirów. Niestety pani doktor nie ma już wśród nas.
Ale co ciekawe, nie dość, że kazała pacjentom je jeść, to jeszcze polecała nakładać na skórę i włosy. I to ma sens! Dziś większość kosmetyków zawiera środki myjące, które naszą skórę wprowadzają w stan zasadowy. Mycie nimi, pozbawia nas naturalnej bariery ochronnej. Kwasowość jogurtów czy kefirów, pomaga naszej skórze odpocząć.
Sceptyków odsyłam tutaj  Jest to relacja pacjentki p. Dr Kempisty. Mnie przekonała. Po tym filmiku, wyszukałam wszystkie wykłady na You Tube z panią doktor i kupiłam jej książkę.  Próbowałam nawet jogurtu użyć jako maseczki do włosów ale wybrałam taki ze sklepu i efekt był średni. Muszę jeszcze raz spróbować z własnym.
Tak, bo robię domowy jogurt naturalny. A wtedy jeszcze nie robiłam.

Jak zrobić domowy jogurt naturalny? I co ma do tego mleko.

Kupić mleko „świeże”, nie UHT. Im więcej % tłuszczu tym lepiej. Piątnica ma w ofercie eko-mleko 3,9 %  Mleko świeże także jest pasteryzowane ale różni się od UHT tym, że podgrzewa się je tylko do ok 70 stopni, co pozwala „zabić” niepotrzebnych lokatorów a inne związki produktu, pozostają w dobrym stanie. Mlekom z kartonu, z datą przydatności kilka miesięcy mówimy – nie. Zresztą mleku ogólnie możemy powiedzieć nie. Jego rola według mnie jest przeceniona u dorosłych.  Wyjątkiem są jogurty i kefiry. To już zupełnie inne produkty pod względem metabolizmu. Ukwaszone produkty są łatwiej strawne pod względem laktozy i zawierają pałeczki kwasu mlekowego, tak bardzo nam potrzebne.
Mój termos do robienia jogurtu, mieści 1,5 l mleka. Utrzymuje stałą temperaturę wewnątrz i jogurt robi się sam. Pierwszy zaczyn trwa ok 10-11 godzin. Następne , z gotowego już naszego jogurtu już ok 8-9 godzin.
Mleko należy zagotować a potem ostudzić do temperatury 41-43 stopnie.  Jedno mleko litrowe doprowadzamy  do zagotowania a drugie zimne z lodówki wlewamy do niego. Ten zabieg sprowadza mi temperaturę mleka do ok 50 stopni. Kiedy osiągnie ona pożądany pułap, wkłada się do niego  bakterie i zakrywa wieczkiem termos. I czeka.. Następnie, rozlewam jogurt na porcje ale część, zostawiam w dobrze wymytym słoiczku, jako zaczyn na następny jogurt. Ten zaczyn trzymamy w lodówce. Szczegóły techniczne znajdują się na ulotce zakwasek. A You Tube oferuje wiele filmików robienia jogurtów, od słoików po termosy. Polecam bo to proste!
domowy jogurt naturalny przygotowanie mleka

domowy jogurt naturalny

domowy jogurt naturalny