Rozejście kresy białej to temat na dziś i mój przepis na kurczaka.

Środa. Połowa za mną! Prawie.. bo to siódmy dzień a program trwa piętnaście i jest to niepodzielne. Waga bez zmian. Centymetry… hmm  jakby jakoś jeden ubył, ale to może być błąd statystyczny .
Wcale bym się nie zdziwiła, jeśli moje efekty będą znikome! Kiedyś borykałam się z niedoczynnością tarczycy a kto tę przypadłość ma, wie, że chudnięcie jest trudne. Wyniki krwi są dobre, oficjalnie jestem od tego wolna ale może nie wszystko, tam we mnie, działa jak powinno?
Trzymam się planu dietetycznego choć mam chwile, że chcę to rzucić.
Tak. Jest prawie lato. Tyle pyszności wokół, niekoniecznie słodyczy, ale owoców, warzyw których jeść nie mogę. Kocham fasolkę żółtą i co drogi dzień gotuję mężowi i patrzę na nią tęsknie.

Kocham truskawki, których wkładam kilka do shake i reszta stoi dla dzieci. Kocham też czereśnie ale to bomba kalorii, więc nawet bez diety trzeba z nimi uważać.

Nadal nie mogę ćwiczyć. Kręgosłup się odzywa jak tylko coś cięższego dźwignę lub źle się schylę. A na dodatek zepsuła się pogoda (sic!) i ani spaceru z wózkiem ani roweru. No tak już czasem bywa pod górkę. Zobaczymy czy bez ćwiczeń też da się schudnąć.

Wiem co zrobię, jak skończę program. Nie, nie , wcale nie pojadę do Mc`a ani nie zjem snickersa, zjem fasolkę i ziemniaki. I kawałek czekolady gorzkiej.  I zero kurczaka… Kalarepa też już mi bokiem wychodzi, nie wspominając o rzodkiewkach i marchewce surowej. I napije się kawy ? Taki mam cel, więc lecę dalej z tematem.
(P.S. Temat kalarepy został przeze mnie poruszony we wpisie o indeksie glikemicznym (klik) i nie jest ona zalecana w programie).

Rozejście kresy białej, o co w tym chodzi?

Dwie ciąże zrobiły swoje z figurą. A po tej drugiej zostało mi coś, co nazywa się rozejście kresy białej, tudzież rozstępem mięśni prostych brzucha.

Niejedna to ma i może nawet nie wie, dlaczego wygląda jak w ciąży, choć w niej nie jest. W skrócie: mięśnie proste brzucha rozeszły się na boki. Koniec. Dlaczego? – ano,  odpowiedzi jest kilka, o własną, należny spytać dobrego fizjoterapeutę. Lekarze zwykle to olewają i mówią proszę ćwiczyć brzuszki co jeszcze pogłębia zjawisko.

rozejście kresy białej:

Z  problemem pt. rozejście kresy białej to tyko do dobrego fizjo!. (terapeuty)
Niektóre Panie mają jeszcze dodatki w postaci przepukliny pępkowej, nadmiaru skóry, „zagubionego” w skórze pępka wielkości krateru, wielki zwis nadmiaru pomarszczonej skóry lub po prostu bardzo szerokie rozejście kresy białej, nawet na kilka centymetrów. Decydują się na operację i są zadowolone.  Ja nie chcę operacji, mam tylko rozejście + lekki nadmiar tłuszczyku i operacja byłaby kaprysem ale i niepotrzebnym ryzykiem. Niepotrzebną ingerencją w brzuch, który trzeba otwierać. Trzeba z tym żyć lub spróbować coś zrobić. Sprawdźcie wujka google pod kątem tej frazy, pełno w nim zdjęć.

(zdjęcie zapożyczone z internetu)
Mięśnie same na miejsce nie wrócą.. a szkoda! ?

Chodziłam na ćwiczenia, które na rozejście kresy białej nic nie dały ale ujędrniły ciało. Pomyślałam, że może tłuszczyku tam mam za dużo i to co robię „nie dociera” do tych partii, które trzeba „sprężyć”. I tak trafiłam na Clean 9 a teraz robię FIT 15.

Prawdę mówiąc, to jak czytam o tych programach  Forever, to ludzie więcej „gubią” niż ja ale pewnie ćwiczą.. Bo dieta to „tylko” 70% sukcesu. Na Facebooku  jest zamknięta grupa o rozejściu kresy białej  (klik) i dziewczyny ćwiczą tam według DDS (klik) to taki program autorski jednej z fizjoterapeutek.
I… polecam, wpuszczą nowe osoby, tylko trzeba odpowiedzieć na kilka pytań. Jeśli  sama to zacznę, po FIT 15, to opiszę. Bo jak widzę zdjęcia efektów dziewczyn choćby po jednym miesiącu ćwiczeń, to czuję, że warto!.
Jeśli chodzi o moje odchudzanie, to mimo, iż mam zwątpienia, idę dalej. Mówię sobie, że to jeszcze dziś ten dzień, kiedy mało co widać ale od jutra się zacznie. I niezmiennie wynajduję sobie zajęcia, jak choć pisanie tego bloga. To też mnie mobilizuje! Robienie posiłków (dla zdjęć) i trzymanie się w ryzach, by test był wiarygodny, bo może komuś się przyda.
W moich dzisiejszych posiłkach, bazą węglowodanową, było niestety pieczywo. Bułka żytnia razowa.  Ponieważ miałam dzień poza domem od rana i nie miałam na lunch jeszcze kurczaka, musiałam postawić na coś szybkiego. Parówek też nie miałam i dlatego w lunchu postawiłam na biały ser w kostce jako źródło białka, rzodkiewka jako warzywo i cieniutko masło jako tłuszcz.  W przekąsce, cieniutko  nałożyłam masło orzechowe jako tłuszcz i jajko jako białko. Rzodkiewka jako warzywo.  I nawet to było dobre, to jajko i masło orzechowe.
Ale kolacja w postaci kanapki z kurczakiem i surówką, jest bomba! Ja kocham pieczywo, to mnie gubi dietetycznie, aczkolwiek, mam tu niedaleko piekarnię, która wyrabia pieczywo zdrowotne np: 100% żytnie bez drożdży (czyli na zakwasie) albo gryczany chlebek albo dla diabetyków no i razowe. I oczywiście zwykłe.

Mój przepis na kurczaka:

Robię go w szybkowarze, pod ciśnieniem. Tak jest wygodniej. Dla męża i dzieci filety z udka a dla mnie pierś. Wlewam wodę – ok 3 cm. Wrzucam przyprawy, musztardę, jak nie ma diety to trochę miodu lub ketchup. Na dno układam piersi, pocięte w mniejsze kawałki , na górę udka bez kości ale tak luźno, by wszędzie było dojście pary. Piersi leżą w wodzie i nie wychodzą suche a górne mięsko, gotuje się praktycznie na parze.
Każde piętro posypuję solą i przyprawą do… karkówki ?  Na wierzch, bazylia i rozmaryn.
Mięsko dobrze jest uszykować sobie w przyprawach dobę wcześniej i z tymi zielonymi ziołami trzymać przez noc w lodówce.  Wychodzi pycha. Mięso jest kruche i smaczne.
A Wy? Macie rozejście kresy białej?