Laktoferyna,  tajemnicze słowo, aczkolwiek, zaraz się okaże, że  bywa w naszej diecie tylko nie mamy o tym wiedzy. A jest ważna! Badania  nad nią wciąż trwają, także w Polsce.  FIT 15- dzień 10 – sobota.

Sama kiedyś o tej substancji nie wiedziałam. Gdzieś wyczytałam coś, co mnie zaintrygowało a potem, jak to zwykle u mnie bywa, zaczęłam „studia” i poznawanie. Mam książkę polskiej naukowiec o takim tytule i faktycznie, białko to niezwykłe, szczególnie w kontekście odporności!.

Na temat białek, pisałam już wczoraj klik. W Programie FIT 15, białko w shake jest pochodzenia roślinnego – z soi.

Co to jest Laktoferyna? I co ma do tego siara?

Pozyskuje się z mleka zwierzęcego, bydlęcego i jest ona składnikiem colostrum – siary.  A siara to pierwsze mleko ssaków, przy czym colostrum pozyskuje się do 4 doby od pojawienia.  Zawarte w nim enzymy wykazują miejscowe działanie bakteriostatyczne i wirusobójcze, dlatego utrudniają przenikanie patogenów przez przewód pokarmowy – niektórych enetrowirusów, rotawirusów, adenowirusów oraz bakterii wywołujących zatrucia pokarmowe.

Jeśli nie ma się uczulenia na białko mleka krowiego, to colostrum może stosować każdy.  Są  informacje, że bardzo dobrze wpływa na regenerację organizmu po antybiotykoterapii, przy AZS. Cytokiny mleczne przyspieszają gojenie się ran, poprawiają odżywienie i nawilżenie skóry, stymulują podziały warstwy twórczej naskórka.

Wracając do laktoferyny.. Jest ona składnikiem colostrum, czyli substancją wyizolowaną. Przypisuje się jej właściwości wzmacniające obronność organizmu. Ma również, potwierdzone naukowo, właściwości przeciwnowotworowe. Odpowiednia jej podaż w wieku niemowlęcym, zapewnia dzieciom optymalną odporność. Układ immunologiczny u dzieci, którzy w okresie niemowlęctwa byli karmieni piersią funkcjonuje zazwyczaj lepiej i bardziej wydajnie, a oni sami są w mniejszym stopniu narażeni na różnego rodzaju problemy zdrowotne. Nawet w życiu dorosłym.

Dlaczego warto sięgnąć po książkę?

Książka jest podzielona na rozdziały. Można przeczytać całą lub tylko kwestię nas interesującą. Pomijając pierwsze strony, które tłumaczą nam co to jest i skąd się bierze laktoferyna, dochodzimy do sedna. Kolejne rozdziały traktują o działaniu przeciwbakteryjnym, przeciwgrzybiczym, przeciwwirusowym, przeciwpierwotniakowym, działalność stymulująca układ immunologiczny, aktywność przeciwnowotworowa  oraz -uwaga- wpływ na ochronę i wzrost tkanek jelita, wpływ na prawidłowy skład mikroflory jelita.

Teraz już wiadomo dlaczego mnie zainteresowała 🙂

W dalszej części autorka porusza kwestie związane  z  ochrona przed bakteriemią i sepsą! ochrona przed stresem oksydacyjnym a także wpływ na metabolizm tkanki kostnej , metabolizm lipidów i glukozy oraz na gojenie sie rana także właściwości  przeciwbólowe, przeciwstresowe.. aż chce się iść po szklankę mleka!

Tylko czy mleko , te nasze ze sklepu, ją zawiera? – na to pytanie też jest szeroka odpowiedź w książce.  Według autorki:  (…) w mleku, które spożywamy zawartość LF to 0,1 – 0,3 mg/ml co w przeliczeniu na ogólną zawartość białek serwatkowych, czyli tych które zostają po wytrąceniu się białka kazeiny, daje….. 1 %.  Dla porównania, wartości te dla mleka ludzkiego to 2-5 mg/ml  czyli 20%. Pijąc zatem codziennie szklankę mleka teoretycznie powinniśmy spożywać ok 25-75 mg LF, czyli tyle co przeciętny suplement.  Jednak dane te dotyczą mleka surowego, nie poddanego obróbce  termicznej.

Mleko poddane pasteryzacji wysokiej, tzw świeże (na etykiecie widnieje napis że podgrzewano w 70 stopniach C, najlepiej zachowuje działanie antybakteryjne.  Proces wytwarzania mleka UHT (kartonowego) całkowicie denaturował białko. Reasumując: wydaje się, że mleko pasteryzowane kupne, zachowuje większość aktywnej laktoferyny niż mleko UHT. Ale bez względu na to, jakie mleko kupimy, gdy je w domu zagotujemy, pozbawiamy je tej aktywnej znikomej części, która tam została po obróbce mleka w mleczarni. (…)

Dlatego , kiedy pisałam w kontekście jogurtów naturalnych i mleka jakie kupuję, wybieram mleko świeże, 3,9 % tłuszczu ekologiczne, z lodówki – Piątnica.

Dalej jest  jeszcze o pasteryzacji mleka ludzkiego (banki mleka).

Oczywiście wiadomości na temat laktoferyny jest znacznie więcej a co ciekawszych  tego tematu (jest fascynujący!)  odsyłam do książki. Nie jest lekko ją czytać, ponieważ jest mocno naukowa i zawiera masę przytoczonych badań ale ja skupiłam się na tych zrozumiałych fragmentach i wnioskach.  Postanowiłam spróbować.  Ponieważ temat podnoszenia odporności naturalną drogą jest u mnie na topie od ponad 3 lat. Z powodzeniem mniejszym lub większym „testuję” na sobie różne protokoły suplementacji. Polska naukowiec w swojej książce mocno mnie przekonała dowodami a suplementacja była żadnym trudem.

Gdzie kupić?

W polskich aptekach można zakupić preparat w proszku laktoferyny ale w niskim dawkowaniu – ok 100 mg, przy czym do tanich on nie należy, szczególnie przy zamiarze stosowania dłuższy czas, nie tyko podczas choroby. I jeszcze w składzie zawiera maltodekstrynę!. (produkt  rozpadu skrobi, który jest bardzo popularnym składnikiem dodawanym do żywności, również tej przeznaczonej dla niemowląt i dzieci, jest bardzo kaloryczna i ma wysoki indeks glikemiczny) .
Ja swój zakupiłam na znanej amerykańskiej witrynie z suplementami, używkami, kosmetykami, ziołami -bardzo popularnej, starannie wybierając produkt. Zawsze to robię. Szukam suplementów naturalnych większych firm, czytam składniki aktywne , ich formy oraz zawartość dodatkową. Jeśli można, wybieram formy metylowane lub te o lepszej biodostępności. Moja laktoferyna, zawiera 300mg /kapsułkę a opakowanie 60 szt.

Korzyści z suplementacji laktoferyną.

Moja przygoda z laktoferyną trwała ok 2 miesiące – 1 opakowanie. Sięgnęłam po nią z dwóch powodów: hemoglobiny na niskim poziomie normy, oraz wspominanej już wyżej, podciąganiu odporności. Pisałam także wcześniej o WZJG (wrzodziejące zapalenie jelita grubego) , przy okazji tematu jogurtu naturalnego – klik . Z powodu tej przypadłości i skutkach, które wywołała w postaci blizn po stanach zapalnych, nieustannie wspieram swój mikrobiom w jelitach.   Efektem mojej suplementacji był brak infekcji w okresie zimy oraz ustanie wypadania włosów i poprawa stanu paznokci, co wiązałam z wyższym przez suplementację laktoferyny –  żelazem.

Laktoferyna ma wysokie powinowactwo do żelaza. Przyciąga je, transportuje i „pomaga”  uwalniać w komórkach. Badania wykazały, że żelazo związane z laktoferyną jest ok. 4 razy efektywniejsze w leczeniu anemii, niż sole żelaza. A ta sama cecha- wiązania żelaza, to waśnie owo działanie p/bakteryjne, gdyż laktoferyna, zabierając je dla siebie, odbiera bakteriom, które z kolei bez niego nie mogą się rozwijać.

W tej chwili nie stosuję laktoferyny. Sięgnę po nią znów w okresie jesiennym.  Kiedy córcia, mając około roczku , złapała infekcję i miała katarek, podawałam  jej laktoferynę do jedzenia. Katarek zniknął po 4 dniach.

Kiedy wówczas szukałam w Polsce preparatu i porównywałam skład, cenę i zawartość, znalazłam ciekawy produkt z laktoferyną w postaci kropli do nosa. Jeśli takowy faktycznie jest dostępny może znacząco pomagać przy infekcjach kataralnych. Postaram się go znaleźć.

P.S. Forever także ma suplement diety z laktoferyną.

Informacja: opis książki w powyższym poście, nie jest reklamą sponsorowaną ale moim punktem widzenia. 

Moje posiłki dziś: