Szczoteczka ultradźwiękowa to będzie mój spontaniczny niedzielny temat w dniu 11 programu FIT 15.  A natchnęło mnie wczoraj przy myciu zębów. Stałam sobie tak nad własną umywalką, myłam zęby czarną pastą do  (ostatnio wszystko co zawiera węgiel jest hitem 🙂 ) i mnie olśniło, że dawno już nie miałam kłopotu z krwawieniem zębów.

Nie, żebym za tym tęskniła ale jakoś tak, nie zauważałam momentu, kiedy zniknęło a jednocześnie przestałam o tym myśleć.

Kiedyś jednak problem był. Testowałam podaż witaminy C, bo może szkorbut, choć jego już ponoć nie ma a w diecie mojej dużo warzyw i owoców. Dentysta rzekł, że to nadwrażliwość dziąseł i zębów, i chciał fluorować zęby. Podziękowałam. Były okresy, kiedy ślina była lekko podbarwiona krwią i takie gdzie jej nie było. Zwaliłam na szorowanie więc kupowałam szczoteczki ultra soft w aptece by uniknąć obu przykrych dolegliwości: krwawienia i nadwrażliwości.

Aż, znów, jakoś przez przypadek, trafiłam na hasło szczoteczka ultradźwiękowa. Hmmm, pomyślałam , co za cudo? Że..,  soniczna już za mało? Świat marketingu nie znosi próżni, zawsze można wymyślić „coś”, ubrać to w teorię, poszukać badania i sprzedać. Aaaaa i jeszcze najlepiej wywołać popyt, i to przez jakieś znanego celebrytę lub idola. Przepis na sukces! To się fachowo nazywa marketing Push od pchać. Jest jeszcze Pull, czyli ciągnąć. Wtedy pojawia się na rynku „coś”, następuje szum medialny wokół tego, jakiś artykuł, jakiś szept.. i ludzie sami zaczynają tego szukać. Popyt rodzi podaż i już jest! Brzmi prosto.  Gorzej z wykonaniem, bo ludzie są tak zasypywani reklamami, że już naprawdę trzeba wymyślić „coś” co się przebije. Dlatego tyle reklam jest głupich, bo to jeszcze przyciąga. Ale do rzeczy, miało być o szczoteczce.

Oczywiście zaczęłam szukać informacji. I chyba pierwszy raz w życiu spotkałam się z praktycznie brakiem materiałów w internecie. Fakt, szczoteczka tania nie jest, może dlatego? W kwestii szczoteczki ultradźwiękowej napotkałam szczątkowe informacje, głównie marketingowe, więc je teraz tu podam:

Czym jest szczoteczka  ultradźwiękowa?

„MEGASONEX, w odróżnieniu od pozostałych typów szczoteczek, myje zęby za pomocą ultradźwięków. To bardzo delikatne, niesłyszalne dla człowieka fale  o częstotliwości przekraczającej 20 000 Hz. Skuteczność ich działania od wielu już lat, potwierdzana jest przez liczne ośrodki badawcze na całym świecie, dlatego też są powszechnie wykorzystywane w wielu dziedzinach medycyny. Stosowanie ultradźwięków jest szczególnie popularne w badaniach prenatalnych, co świadczy dodatkowo o ich delikatności i bezpieczeństwie. Ultradźwięki są również znane ze względu na swoje właściwości terapeutyczne – często lekarze stosują je jako narzędzia wspomagające gojenie się ran skóry czy złamania kości”

Tak się składa, że posiadam zawód kosmetyczki. Nie wiem jak dziś szkoli się panie do tej funkcji ale w czasie, kiedy ja się uczyłam, były 3 szkoły w całej Polsce. Program zajęć był bardzo bogaty, w tym także fizjoterapia jako masaże i obsługa urządzeń elektrycznych  prowadzona w przychodni na pacjentach.  Taki np. darsonwal, każda z nas kochała, super wysuszał krostki czerwone i fajnie dezynfekował po oczyszczaniu.

Swego czasu miałam także terapię prądami, głównie przeciwbólową, na kolanie.  I to wszystko działało, zatem, nie byłam sceptycznie nastawiona do samego działania szczoteczki, jak do ceny. No tak, ale te wszystkie sprzęty, które  wyżej wymieniłam są jakiś gabarytów a tu mówimy o ładnej małej zgrabnej szczoteczce, w dodatku akumulatorowej. Taka technologia musi kosztować. A, że z okazji różnych okazji  😉  wpadło trochę grosza „kup sobie coś – wszystkiego najlepszego” szczotkę kupiłam.

„Z pewną taką nieśmiałością..” brzmiała kiedyś reklama pierwszych podpasek wywołująca szok w publice narodu. Ja,  z taką nieśmiałością i zainteresowaniem podeszłam do szczoteczki.

Efekt? – żaden. Nic! żadne fanfary, organy, bębny.. Szczoteczka jak szczoteczka. Umyła, fajnie działa, bateria starcza na kilka miesięcy (serio), aż do wczoraj. Kiedy dotarło do mnie, że ona NA SERIO działa  🙂 tylko ja się tak przyzwyczaiłam, że przeszłam nad tym do porządku dziennego.

Koniec

Aha, pasty od nich nie polecam. Stała tuba na głowie, jak powinna i pasta się z niej wylewała. Jakaś trefna albo za rzadka konsystencja.

Moje posiłki dziś: (żadne wyrafinowane)