Porzucam kawę, już trzeci dzień! Głowa przestała boleć, ale znaczących różnic nie ma. Pokusa nawyku wciąż jest, szczególnie rano, kiedy zapach unosił się w powietrzu. Na szczęście wyćwiczyłam w sobie nowy rytuał. Idę wprost do lodówki po aloes zamiast do szafki z ekspresem. Poprzednie dwa dni, opisywałam tutaj (klik), i tutaj (klik).
Zauważyłam spadek formy. Taki, pod tytułem „nie chce mi się” i aż szkoda, że nie robię akuratnie żadnego programu z Forever, bo przy ich suplementach miałam niesamowitego powera! A do zrobienia sprzątanie, pranie, gotowanie… ehhh…

Dlaczego porzucam kawę i co ma do tego lewatywa.

Jak zawsze internet sprzecznością stoi. Są zwolennicy kawy i przeciwnicy. Jedni sądzą, że kawa wpływa na nas dobrze, a inni, że szkodzi. Z marketingowego punktu widzenia, najwięcej z propagowania zdrowia na bazie kawy mają jej producenci. Chodzi o zysk. A co mają ci, którzy twierdzą, że kawa szkodzi?  Notabene kawę, można używać do odtruwania wątroby, wcale jej nie pijąc. Zaintrygowałam? I słusznie. Już od dawna świat medycyny naturalnej, zna zabieg nazwany LEWATYWA Z KAWY.

Oczywiście nie lecimy do kuchni, nie zalewamy posiadanych fusów czy olaboga!,  rozpuszczalki i nie pędzimy do łazienki. To tak nie działa. Jest procedura (klik). Produkt musi być wysokiej jakości. A ten ze sklepu nie jest!. Plantacje kawy, jak każda inna uprawa, nie może obejść się bez środków ochrony roślin. Nie wierzę, że dadzą się one wypłukać w procesie przetwarzania i są pochłaniane, tak,  jak inne rośliny w procesie rośnięcia. To moje zdanie, dlatego rzucam kawę.
Podobno tylko gryka jest oporna na chemikalia, gdzieś to czytałam.

W każdym razie brązowe złoto jest produktem wysoko przetworzonym, palonym, co zapewne także powoduje powstawanie jakiś niedobrych lotnych i nielotnych substancji, tak, jak mięso z grilla, czy smażenie w bardzo wysokiej temperaturze. W zdrowej kuchni FIT nie powinno mieć miejsca nic przetworzonego lub, jeśli nie ma wyjścia, należy się z tego oczyszczać. A ponadto, wyczytałam, że kawa z rana nie ma najlepszego wpływu na naszą glikemię i może znacząco przeszkadzać w odchudzaniu, a nawet prowadzić do chorób cywilizacyjnych.

Jak to w końcu jest z tą kawą i zdrowiem?

Pierwszy raz o lewatywie z kawy przeczytałam w książce napisanej przez człowieka, który wyleczył się z raka. Ten pan osobiście był u moich rodziców i książkę niejako przy okazji podarował. Spisał w niej, to, co było najważniejsze wtedy dla mnie a dotyczące układu pokarmowego. Publikacja otworzyła mi oczy i zainspirowała, choć dziś, mając takich pozycji w szafie około czterdziestu, wiem, że są lepsze. Jednak ta, była pierwszą i dlatego dla mnie szczególną.

Ten pan stosował lewatywy z kawy, dietę i suplementację a swoje trudy w powrocie do zdrowia opisał. Medycyna akademicka, mierzy wyzdrowienie, głównie brakiem objawów i wynikami badań. Jeśli tak podejść do tematu, autor książki, raka się pozbył sam. A ja poczułam impuls.
Mówi, że się 2-3 filiżanki kawy nie robią nam nic złego. Pobudzają. Bo kofeina pobudza ponoć o kilka procent. I zaczyna się ten cud dziać po około 40 minutach od wypicia i trwa jakieś 3-4 godziny. Podobno. Czytam nagłówki z internetu: „Kawa spalaczem tłuszczu”, „Kawa podkręca metabolizm”, „Kawa zdrowa”, „Kawa nie pozbawia magnezu” Itd.., itp..
Ale czy naprawdę? Są także inne: „Czarna strona picia kawy”,  „Związek między kofeiną a cukrzycą”,  „Kawa a cholesterol”..  Brązowe ziarenka przebadano pod kątem wpływu na serce, ciśnienie, potencję, sen, wagę.. Oh a ja porzucam kawę?!.

Kawa i hormony

Podczas gdy my pijemy sobie ulubienicę poranka, w naszym organizmie zachodzą zmiany. Dostarczana kofeina pobudza ośrodki nerwowe. Podniesienie mocy, stawia nasz organizm w tryb „walki”, nadnercza produkują adrenalinę i kortyzol – hormony stresu. A te, odpowiedzialne są za magazynowanie.

Kortyzol, w tym wszystkim jest tak wrednym hormonem, że upodobał sobie brzuch. Hormony stresu uruchamiają kaskadę glikemiczną. Nagle rośnie poziom cukru we krwi, na co trzustka uwalnia insulinę. W rezultacie zachodzi często potrzeba zjedzenia czegoś do „kawusi”. Podniesiony poziom cukru we krwi blokuje spalanie tkanki tłuszczowej. Kortyzol ma jeszcze kilka innych zalet i wiele wad, choć jest nam potrzebny do życia.  Ale nadużywany potrafi narobić wiele szkód. Po co go jeszcze bardziej motywować?
Najważniejszymi dla mnie tematami związanymi z kawą i kortyzolem są te, związane nadnerczami i brzuchem. Nadnercza powiązane są z tarczycą, która kiedyś miała istotny epizod w moim życiu. Odkładanie się tkanki tłuszczowej w okolicy brzucha, jest tym, co usiłuję zwalczyć, z przerwami,  od kilku lat.

Jak mi idzie przy porzucaniu kawy?

Czwarty dzień był już, jak to mówią, spoko. Nowy nawyk, picia aloesu zaczyna działać. Na ekspres już nie patrzę z tęsknotą, jednak wciąż staram się nie skupiać się na nim. Głowa nie boli. Mam wrażenie, że jakby troszkę inaczej odczuwam głód. W sensie chce mi się podjadać. Dobrze, że istnieją marchewki!
Może jednak te niewielkie ilości wypijanej małej / średniej białej, były nałogiem? Jestem już dobrej myśli. Zobaczę, ile czasu wytrzymam. Przede mną kolejny program oczyszczający na bazie aloesu. Wcześniejszy poprzedziłam odrobaczaniem ziołami. Ale podczas przeprowadzania, popełniałam błędy z kalarepą (klik) i oraz kawą, także zbożową (klik).

P.S. Wszędzie, gdzie czytam w internecie o kawie, szczególnie te pozytywy, zakładam, że chodzi o wersję czarną! Ja  jednak pijałam białą. Co prawda zrezygnowałam z cukru na rzecz ksylitolu, to jednak kawa biała, zgoła inaczej zachowa się w naszym ciele, choćby z powodu kaloryczności. Ale o tym następnym razem.

CDN